Drasius Kedys – nowy bohater narodowy Litwy
Drasius Kedys przez ponad rok usiłował przekonać policję, prokuratorów i polityków na Litwie, by zajęły się szukaniem pedofila, który molestował jego czteroletnią córkę. Ale nikt – ani sąd, ani politycy – nie chciał mu pomóc.
A teraz szuka go litewska policja. Policjanci podejrzewają, że to sam Drasius Kedys wymierzył sprawiedliwość pedofilom. Bo ludzi, których wskazywał przez ponad rok jako podejrzanych, zamordowano. Zwykli Litwini widzą w nim nowego narodowego bohatera.

Policyjne poszukiwania Drasiusa Kedysa, podejrzewanego o morderstwo sędziego z Kowna, niejakiego Jonasa Furmanavicziusa, który rzekomo molestował seksualnie jego czteroletnią córeczkę, trwają na Litwie już od tygodnia.
Śledczy podejrzewają, że Drasius Kedys zastrzelił również siostrę swej byłej konkubiny Violetę Naruševičienė, która podobno dostarczała mężczyznom nieletnie dziewczynki, a wśród nich swoją siostrzenicę, córeczkę Drasiusa Kedysa.
Obu tych morderstw dokonano w poniedziałek. Drasius Kedys, podejrzewany przez policję o dokonanie linczu na gwałcicielach swojej czteroletniej córeczki, jest poszukiwany nie tylko na Litwie. Rozesłano za nim międzynarodowe listy gończe.
Więc z formalnego punktu widzenia również polska policja ściga z te morderstwa Drasiusa Kedysa.
Przed rokiem Drasius Kedys złożył zawiadomienie na litewskiej policji, że jego czteroletnia córeczka jest molestowana seksualnie. Wysłał potem co najmniej dwieście listów z nagraniem opowiadania dziewczynki o tym, jak była molestowana i co jej zrobiono. Korespondencję kierował między innymi do litweskich posłów, eurodeputowanych, polityków, dziennikarzy telewizyjnych i prasowych.
Jednak ani skarga Drasiusa Kedysa na policji, ani też jego listy nie przekonały przedstawicieli wymiaru sprawiedliwości, polityków czy dziennikarzy do konieczności wyjaśnienia sprawy pedofilskich gwałtów na czteroletnim dziecku.
Potem okazało się też, że biegli sądowi jeszcze w sierpniu ustalili, że dzicko mówi prawdę, i potwierdzili, że dziewczynka była ofiarą przemocy seksualnej. I pomimo to litewska prokuratura nie uznała za konieczne przesłuchania osób, którym Drasius Kedys zarzucał popełnienie przestępstwa.
Sprawa ta bardzo zbulwersowała litewskie społeczeństwo, dzieląc je na dwa nierówne obozy. Mniejszy z tych obozów widzi w Drasiusie Kedysie pospolitego mordercę.
Większość uważają jednak, że Drasius Kedys postąpił jak najbardziej słusznie, przy czym ujawnił nagą prawdę o tym, jak funkcjonuje liteski wymiar sprawiedliwości, a także o mafijnych powiązaniach struktur sędziowskich, politycznych i innych.
My w Polsce mamy sprawę Romana Polańskiego, którego broni niemal cały medialny świtek, a który przez trzydzieści lat ukrywał się przed amerykańskim wymiarem sprawiedliwości.
Pamiętajcie, że Roman Polański nie jest jedyny. Ale tylko za nim ujmą się politycy, dziennikarze, artyści, filmowcy, piosenkarze… Bo elity uważają, że przedstawiciele elit mogą więcej. Nie muszą się stosować do jakichś głupich praw stanowionych przez nich dla pospólstwa.
Aż znajdzie się jakiś Drasius Kedys i sam wymierzy sprawiedliwość gwałcicielom swojego dziecka.


